Plebiscyt Złote Stopy 2009/2010 dobiegł końca. W poszczególn...
Podróż dookoła świata cz. II
Małżeństwo, które we wrześniu 2009 r. wyruszyło w podróż dookoła świata. Udowodnili, że nie trzeba mieć wypchanego po brzegi portfela, aby zrealizować swoje marzenia. Wystarczą wyobraźnia, chęci i dużo silnej woli w realizacji założonych celów.
Od dawna marzyli o podróży dookoła świata. Tylko zawsze było coś. A to praca, a to dom, a to inne obowiązki. Ciągła gonitwa, ciągły brak czasu. I strach. Obawa przed tym co będzie, obawa przed tym, że to się nie uda. Jednak kilka lat temu coś w nich pękło. Zrezygnowali z pracy, wyprowadzili się z wynajmowanego mieszkanka, sprzedali co się dało i ruszyli w rejs. Plan był jeden: jechać najdalej i najdłużej, jak to tylko będzie możliwe. Obrali kierunek na Wschód przez Litwę, Rosję, Mongolię, Chiny, Tybet, Nepal, Indie, Tajlandię, Kambodżę, Malezję dojechaliśmy aż do Singapuru.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia i jechać chcieli dalej, jednak sytuacje życiowe zmusiły ich do powrotu do Polski. Myśleli, że wracają tylko na chwilkę. Ta chwilka zamieniła się w ponad 3 lata.
Przyszła jednak pora, aby dokończyć realizację marzeń o podróży dookoła świata.
Zakładana trasa. Zaczynamy od Indii. Trek w Sikkimie i krótkie lenistwo w Dardżelingu. Potem Nepal z trekkingiem w okolicach Annapurny i święto Tihar w Kathmandu. Dalej Chiny do Hongkongu i przez Makao do Gulinu popływać łódką wśród niesamowitych górek wystających wprost z wód rzeki Lijiang. Następnie północny Wietnam z zatoką Ha Long i przeprawa do Laosu. Tam głównie chcemy spłynąć Mekongiem i wrócić do południowej części Wietnamu. Marzymy o Filipinach i jak się uda, to tam dotrzemy z Sajgonu. Jeśli nie, to bezpośrednio do Indonezji na Jawę. Potem Bali i odrobinkę odpoczynku. Z Bali już do Darwin w Australii. Przez Terytoria Północne do Alice Springs i Ayers Rock w Uluru N.P. i na południe w okolice Adelajdy. Great Ocean Road przywiedzie nas na wybrzeże południowo-wschodnie. Stąd do Nowej Zelandii gdzie oczywiście góry i parki narodowe. I tu nas czeka jedno z trudniejszych zadań. Musimy załatwić połączenie przez Papeete na Tahiti i z krótkim postojem na Wyspie Wielkanocnej do Chile. W Chile okolice Aconcagua i na południe przez P.N.Torres del Paine do Argentyny. Patagonia! I oczywiście P.N.Los Glaciares, Punta Arenas, Ushuaia... Ufff! Brzmi pięknie! Potem już tylko na północ. Przez Buenos Aires do Cataratas del Iguazu. Stąd przez Paragwaj do Salar de Uyuni i nad wschodnie wybrzeże Titicaca w Boliwii. A potem Peru: Arequipa, Kanion Colca, rysunki w Nazca, Cuzco i Drogą Inków do Machu Picchu. I znowu na północ. Już tylko przejeżdżając Ekwador, Kolumbię, Panamę, Kostarykę, Nikaraguę, Salwador i Gwatemalę będziemy chcieli jak najszybciej się dostać do Meksyku. Tam zleży nam przede wszystkim na skarbach Jukatanu i krótkim odpoczynku nad Zatoką Meksykańską. Potem już tylko Kuba i przez Londyn do domu!


Danuta (34) i Tomasz (39). Małżeństwem jesteśmy od 10 lat i zawsze łączyła nas wspólna pasja do podróży tych małych i tych większych. Uwielbiamy naturę w każdej postaci. Góry, spływy kajakowe, krótkie wyprawy rowerowe. Robimy fotki i cieszymy się życiem.
Uczestnicy wyprawy: Danusia i Tomek Gryka
Relacja z wyprawy:
Komentarze do wyprawy

Plebiscyt Złote Stopy 2009/2010 dobiegł końca. W poszczególn...



Magda z Krakowa
neronek